Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
159 postów 1 komentarz

Okiem Suwerena

Janusz Sanocki - Spostrzeżenia parlamentarzysty

Jest socjalizm – jest strajk

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jest socjalizm - jest strajk. A od kogo się mamy uczyć jak to robić... Tylko od nauczycieli.!

Jest socjalizm - jest strajk.
A od kogo się mamy uczyć jak to robić... Od nauczycieli.!

Nauczyciele strajkują. Ale właściwie tylko nauczyciele szkół publicznych.

Do strajku nie przystąpili nauczyciele szkół stowarzyszeniowych, ani szkół prywatnych, chociaż ich sytuacja materialna, bynajmniej nie jest tak bardzo różna od „budżetowców”. Ba, nauczyciele pracujący w szkołach stowarzyszeniowych nie mają żadnej tam „karty”, a pensum godzin wynosi 40 tygodniowo.

Piszę o tym nie żebym potępiał nauczycieli strajkujących, mają prawo walczyć o swoje skoro pracują na znacznie bardziej odpowiedzialnym odcinku niż np. te dwie blondynki z Narodowego Banku Polskiego, kasujące miesiąc w miesiąc po 60 tys. zł, czyli tyle co wykładowca matematyki czy polskiego dostaje za rok pracy.

Skoro jest forsa na kominy płacowe dla „asystentek”, skoro prezes może rozdawać pieniądze emerytom, rolnikom czy komu tam, a koledzy partyjni w różnych spółkach też nie narzekają na biedę... to niby dlaczego nauczyciele nie mieliby domagać się podwyżek?

Ja tylko zauważam, że nauczyciele z sektora szkół niebudżetowych nie strajkują. Dlaczego?
I dlaczego dopiero teraz, przy okazji strajku rząd przypomniał sobie, że trzeba odejść od karty nauczyciela i zwiększyć pensum godzin, bo te 18 lekcji tygodniowo, to doprawdy śmiech?
Ano – w zależności od tego, z którego punktu widzenia będziemy oceniać sytuację – każdy ma swoje racje. I nauczyciele, i minister, która przypomniała sobie o konieczności szerszej reformy, i rodzice.
Jednak nikt nie kwapi się do przeprowadzenia prawdziwej reformy szkolnictwa i – niezależnie od tego jak
skończy się strajk – po nim wrócimy do marazmu - aż do następnego konfliktu.

Dlaczego nikt nie kwapi się do reform? Bo każda reforma wymaga zmian, ograniczenia przywilejów, redukcji zatrudnienia, zwiększenia obowiązków itd. itp. a to żadnej grupie społecznej się nie podoba. Nie podoba się też nauczycielom. A ponieważ jest to grupa licząca kilkaset tysięcy i jej bunt może zmieść każdą władzę, a przynajmniej znacząco zaważyć na wyniku wyborczym – każda władza omija prawdziwą reformę szkolnictwa. Efektem tego... jest stale obniżający się poziom edukacji, co widzimy na każdym kroku.

Kilka miesięcy temu telewizja TVP - zrobiła w Warszawie sondaż w związku z Rokiem Moniuszkowskim.
Pytano przechodniów na ulicy Moniuszki w Warszawie, kto to taki ten Moniuszko?
Żaden z 20-30-latków nie wiedział. Nazwisko kompozytora znali tylko ludzie starsi, wykształceni w czasach tej niedobrej komuny - za PRL.

Nauczyciele akademiccy biją od lat na alarm - zderzając się z niewiedzą pierwszych roczników studentów.
Polacy są jednym z narodów, który czyta najmniej książek, a najbardziej ciekawe jest, że wg badań 40% nauczycieli polskich nie czyta żadnego tygodnika.
Założę się, wszakże, że nie są to nauczyciele szkół stowarzyszeniowych i prywatnych. Dlaczego?

Ano dlatego, że w tych szkołach nauczyciel dostaje lekko wyższe wynagrodzenie, w porównaniu ze swoim kolegą z „budżetówki”, ale jednocześnie jego pracodawcy – rodzice - mają o wiele większe wobec niego wymagania.
I oceniają go na bieżąco, bo sami bezpośrednio płacą za to, czego i jak naucza ich dzieci.

To jest źródło sukcesu szkół prywatnych i stowarzyszeniowych – że to rodzice decydują, a nie robi tego urzędnik, który dba tylko o swoją wygodę i spokój.
Ba, ale czy da się w całym szkolnictwie wprowadzić tę samą zasadę – gdzie rodzic płaci i wymaga?
Bo też skąd rodzic miałby mieć na to pieniądze?

Jak to skąd? Od państwa polskiego (czyli ze swoich podatków). Państwo powinno określić ile kosztuje
kształcenie dziecka i każdemu rodzicowi dać bon oświatowy stanowiący równowartość tych kosztów.
Rodzic wybrałby sobie szkołę, do której pośle dziecko, zapłaciłby bonem, a jakby trzeba było to lekko dołożył i odzyskałby władzę nad szkołą, w której uczy się jego dziecko.

O tym prostym rozwiązaniu mówimy od lat, a jednak żaden rząd go nie wprowadza.
Dlaczego?

No bo co wtedy robiłyby tysiące urzędników nadzorujących szkoły?
I przeciwko komu protestowałby Sławomir Broniarz.

Janusz Sanocki - Poseł Niezależny.
 

KOMENTARZE

  • Płacenie bonami, dobre rozwiązanie.
    Kłopot dla obcokrajowców.
  • hi hi
    "każda władza omija prawdziwą reformę szkolnictwa. Efektem tego... jest stale obniżający się poziom edukacji, "

    na mój rozum, gdyby nie było reform, poziom by się nie obniżał.

    a jednak ?

    Rzecz w tym, że na obniżanie poziomu wpływają zmiany społeczne, które również dotykają szkolnictwo.

    A jeśli chodzi o nauczycieli, i ich pensum. Wszystkich wywalić i niech dzieciaki uczą się na komputerach.
  • bon oświatowy to nonsens
    bezpłatne lekcje w telewizji i sieci.
  • Akurat w Polsce, szkoły prywatne są różne.
    ie tylko dobre, ale też takie, że rodzice płacą, a wtedy nie ma problemów ze zdawalnością. I najlepszymi szkołami średnimi w Polsce, są chyba jednak szkoły publiczne.
    A szkoły prywatne przygotowują do zawodu? Zna ktoś zawodówkę czy nawet technikum prywatne?
    Również naciąganą jest teoria o tym, którzy nauczyciele więcej czytają. Bo niby na czym oparta? Poza tym, wzynacznikiem poziomu ma być czytanie tygodników? Autor nie zauważył, że są portale internetowe? Wiele śmieciowych.
    W PRL był socjalizm, a strajków nauczycieli chyba nie było. Tytuł obalony.
    Oczywiście, reforma jest niezbędna, ale najważniejsze nie są szkoły elitarne a szkoły zawodowe.Znajdźcie dobrego młodego mechanika, młodego murarza, itd. A przy takich płacach znajdźcie inżynierów, chcących nauczać zawodu. Poza tym strajkt tyczy wszystkich pracowników oświaty, a nie tylko belfrów. Sprzątaczki zarabiają grosze, sekretarki grosze.
  • I jeszcze jedno.
    Dla mnie nie jest wyznacznikiem opinia współczesnych nauczycieli akademickich, bo to często dno.
    Przede wszystkim, należy przywrócić obligatoryjny egzamin do szkoły średniej. Buzek rozwalił polsą oświatę
  • @interesariusz z PL 09:22:06
    Nie ma czego takiego jak bezpłatne lekcje. Poza tym, ustawianie się na umiejętności to nonsens. Poza tym, murarz będzie się uczył z sieci? Elektryk również? A szwaczka czy piekarz? Kucharz? Nauka zawodu to nie tylko umiejętność jego wykonywania, ale też wiedza. I umiejętność organizacji pracy.
  • Dlaczego?
    "O tym prostym rozwiązaniu mówimy od lat, a jednak żaden rząd go nie wprowadza.
    Dlaczego? "
    ----------------
    Ano dlatego, że zakłócałoby to cały wysiłek czarciego pomiotu - aby ludzi zrównać ze zwierzętami i tak ich potem traktować.
  • Nauczanie domowe
    Zauważmy, że współczesne i historyczne szkolnictwo oparte jest (i było) na gwałcie zadanym naturze człowieka! Małe, kilkuletnie dzieci zmusza się aby siedziały w ławkach szkolnych przez kilka godzin dziennie. To jest wbrew ludzkiej naturze, małe ssaki „mają we krwi” zabawy, gonitwy, mocowanie się, popychanie, walki, wrzaski…itp. W ten sposób przygotowują się do dorosłego życia, ustalają hierarchię w stadzie, trenują mięśnie, umiejętność współpracy w grupie, itp.

    Te naturalne zachowania wieku dziecięcego i młodzieżowego szkoła próbuje stłamsić i zdusić, zmuszając dzieci i młodzież do siedzenia w ławkach przez wiele godzin, bez ruchu! Jest to tortura fizyczna i psychiczna zadawana przez ludzi dorosłych swoim dzieciom, mająca fatalny wpływ na ich zdrowie oraz wyniki nauczania.

    System edukacji który bazuje na tłamszeniu ludzkiej natury, nie ma przyszłości

    Jaka jest alternatywa? Inne rozwiązanie podpowiada samo życie. Dzieci i młodzież potrafią całymi godzinami siedzieć przy komputerze czy smartfonie, grając w różne gry i trudno je od tych zajęć oderwać. Współczesna edukacja powinna odbywać się poprzez gry komputerowe, tak skonstruowane aby umożliwić rywalizację graczy pomiędzy sobą. Jeśli dla przykładu chcemy nauczyć dzieci tabliczki mnożenia, to atrakcyjna gra komputerowa (na przykład wyścigi samochodowe) powinna być tak skonstruowana, aby uczestnik gry przechodził do następnego etapu gdy prawidłowo odpowie na cyklicznie zadawane pytania o wynik takiego czy innego mnożenia.

    Przy takiej podstawie kształcenia szkoła w obecnym rozumieniu (jako miejsce gdzie codziennie przychodzą uczniowie) jest zbędna. Nauczanie mogłoby się odbywać drogą internetową, co zostało już przećwiczone z dobrym skutkiem w Australii. Dzieci mieszkające na farmach oddalonych od najbliższej szkoły o kilkadziesiąt (czy nawet kilkaset) kilometrów, biorą udział w lekcjach poprzez internet.

    Raz na jakiś czas, uczniowie „internetowi” mieli by obowiązek zaliczania poszczególnych przedmiotów w jakieś wyspecjalizowanej placówce. I ten sposób weryfikacji wiedzy uczniów został z dobrym skutkiem sprawdzony w czasach przed II wojna światową. W bogatych środowiskach bardzo popularna była edukacja domowa. Zatrudniony nauczyciel uczył dzieci w domu, przygotowując je do egzaminu wstępnego do gimnazjum.

    Wiedząc jakie są wymagania na egzaminie wstępnym do gimnazjum, przekazywał dzieciom wiedzę konieczną, aby taki egzamin zdać.

    Przyszłością edukacji powinno być nauczanie domowe, bazujące na programach internetowych.

    Osobną kwestią jest organizacja takiej edukacji w rodzinach dysfunkcyjnych, zaniedbanych, biednych i patologicznych. Być może w tych przypadkach konieczne byłoby jakieś „szkoły” nauczające według przedstawionych zasad.

    Przedstawiona koncepcja ma jedną istotną wadę: nie zapewnia dzieciom przebywanie w grupie rówieśniczej, co jest konieczne dla prawidłowego rozwoju psychiki małego człowieka. Ten negatywny aspekt nauczania domowego mógłby zostać złagodzony poprzez obowiązkowe zajęcia z wychowania fizycznego prowadzonego przez kluby sportowe, lub dodatkowe zajęcia rozwijające pasje (kółka teatralne, taneczne, plastyczne, itp)

    To tylko zarys koncepcji, edukacja domowa już w tej chwili jest możliwa i na małą skalę praktykowana. Ten słuszny ruch trzeba tylko wspomóc narzędziami komputerowymi i internetowymi, oraz uczynić go dominującym systemem edukacji.

    Zauważmy, że przedstawiony model nauczania domowego w wynaturzonej formie już działa na masową skalę.

    Wiedzę konieczną do zdania egzaminów kończących poszczególne etapy edukacji, młodzież zdobywa poza szkołą (na różnych kursach i korepetycjach). Na dobrą sprawę już w tej chwili szkoły (jako miejsca do których codziennie przychodzą uczniowie) są zbędne. Absorbują czas uczniów na jałowe „przebywanie”, podczas gdy prawdziwa edukacja odbywa się poza szkołą: w domach, prywatnych kursach i korepetycjach. Tą fikcję trzeba zlikwidować, co przy okazji rozwiąże problem zarobków nauczycieli. Zarobią tyle, ile będą gotowi płacić im rodzice za prawdziwą edukację a nie za udawanie nauczania.

    Obecna patologiczna forma nauczania “domowego” skutkuje podwójnym obciążeniem rodziców kosztami tej edukacji. Finansują oni zarówno koszty jałowego “przebywania” dzieci w szkołach (poprzez system podatkowy) jak też “prawdziwego” nauczania realizowanego poza szkołą!
  • @władek 10:05:26
    A kształcenie zawodowe powinno odbywać się u pracodawców. Ale powinno być realizowane naprawdę, a nie kubeł i szmata.
    Jednak internetu bym nie przeceniał. Nic nie zastąpi stosunku: mistrz-uczeń. To byłaby jednak nauka umiejętności, a nie nauka życia. A opieka psychologiczno-pedagogiczna? Wszyscy rodzice mają kompetencje, aby radzić sobie z problemami?
  • @Wican , waldek, inni
    Żaden nauczyciel, wykładowca, profesor, nie zastąpi mi Internetu i You Tube. To właśnie tu szukałem i szukam potrzebnych informacji i rozwiązań.
    W takim układzie nie potrzebne mi wyższe studia ani tytuły magistra.
    Zamiast pięciu lat na wykładach, kilkanaście minut przy monitorze i z filmem z YT. Tu mogę sobie fragmenty powtarzać wielokrotnie, aż zapamiętam, zrozumiem, przyswoję sobie na dobre.
    Jestem zdania że z tych obecnych 700 tyś nauczycieli wystarczyłoby 5 tyś i studio filmowe do kręcenia kolejnych filmów– wykładów, z techniki, elektyroniki, z logiki, z historii, geografii, prawa i tak dalej.
    J. angielski dla początkujących
    https://www.youtube.com/watch?v=8qKpV3YXhjU
    murowanie ściany
    https://www.youtube.com/watch?v=-Ur0W2eRDr8
    układanie kostki brukowej
    https://www.youtube.com/watch?v=fkCCfhNuNYk
    itd.
  • Pensum?
    "nauczyciele pracujący w szkołach stowarzyszeniowych nie mają żadnej tam „karty”, a pensum godzin wynosi 40 tygodniowo."

    Czy to znaczy, że nie mają czasu na przygotowywanie lekcji, poprawianie pracy domowej uczniów, zebrania, spotykanie rodziców, wypełnianie dokumentacji wymaganej przez władze etc etc ?

    Czy zarabiają co najmniej średnią krajową?
  • @Oświat 11:04:33
    Ja nie posiadasz wiedzy, to trudno odwalić ziarna od plew. A w necie pełno śmieci dezinformacyjnych.
    Wyciągniesz bak z auta, korzystając tylko z neta? Zorganizujesz pracę w kuchni, ucząc się tylko z neta? bzdura. Stworzy się tylko niedouczone, aspołeczne indywiduum. O potrzebach pedagogicznych również masz takie samo pojęcie, jak o łowieniu rybek?
  • @władek Oświat
    cieszy mnie, że coraz więcej ludzi lansuje moje poglądy, zunifikowane szkolnictwo przez sieć, dające równe szanse, oraz zajęcia "społecznościowe" w grupie, w tym wychowanie fizyczne, które bez rywalizacji jest niemożliwe,

    natomiast wszelkie inne pola rywalizacji powinny być wyeliminowane,

    hierarchia w stadzie jest sprzeczna z cywilizacją i humanizmem, co innego specjalizacja.
  • @Oświat 11:04:33
    "
    Żaden nauczyciel, wykładowca, profesor, nie zastąpi mi Internetu i You Tube. To właśnie tu szukałem i szukam potrzebnych informacji i rozwiązań.
    W takim układzie nie potrzebne mi wyższe studia ani tytuły magistra."

    Osoby o wyższej inteligencji (tak ok. od 125 IQ w górę, czyli 5%) mogą obyć się bez szkół.

    Ale czy należy odpisać na straty te 60% (poniżej 110 IQ) aby pogrążyli się w analfabetyźmie i liczeniu do dziesięciu? Powrócić do XIX wieku, czy nawet XVIII? Nawet na patriotyzm edukacji im nie wystarczy, bo nazwiska jak Sienkiewicz czy Kościuszko nie będą w stanie odczytać, najżarliwsza polityka historyczna się do nich nie przebije jak nie będą potrafili znaleźć Polski na mapie świat i będą podpisywać się krzyżykiem.
  • @interesariusz z PL 11:25:04
    "wszelkie inne pola rywalizacji powinny być wyeliminowane, hierarchia w stadzie jest sprzeczna z cywilizacją i humanizmem, co innego specjalizacja"

    Człowiek jest zwierzęciem stadnym oraz hierarchicznym, i na tym opiera się każda cywilizacja. Oświeceniowy liberalny mit o samotnych dzikusach w pierwotnym lesie, bez rodziców i zwartego klanu, jest toksyczną fantazją. Nawet język jest kolektywnie dziedziczony.

    Co do rywalizacji i darwinizmu społecznego, to polecam tekst, który zamieściłem kilka dni temu:

    http://pedant.neon24.pl/post/148450,zyjemy-w-czasach-praktycznego-darwinizmu-spolecznego
  • @interesariusz z PL 11:25:04
    Hierarchia akurat jest czymś naturalnym. Zawsze ktoś jest inteligentniejszy lub silniejszy. Równościowanie wszystkich jest nienaturalne. Chyba, że tylko na starcie.
  • @Wican 11:50:19
    "Hierarchia akurat jest czymś naturalnym. Zawsze ktoś jest inteligentniejszy lub silniejszy. Równościowanie wszystkich jest nienaturalne. Chyba, że tylko na starcie."

    Hierarchia jest warunkiem zorganizowania w stado. Bez hierarchii są tylko odizolowane osobniki, niezdolne do rozwinięcia kultury czy mowy.

    Ale hierarchia rozumiana jako prawo najsilniejszego do zżerania wszystkiego i deptania słabszych, prowadzi stado do rozpadu i wymarcia. To jest zresztą jedną z przyczyn obecnego upadku społeczeństw.
  • @Wican 11:13:07
    ,,Wyciągniesz bak z auta, korzystając tylko z neta? "

    Może i nie wyciągnę, od czego staż i praktyczna nauka zawodu w warsztacie samochodowym i dalsze zaglądanie na YT, bo szef nie zawsze wie wszystko i najlepiej.
    Zawodu który wykonywałem najdłużej, uczyłem się nie w szkolnej ławie, a w warsztacie, na tak zwanym rocznym przyuczeniu do zawodu.
    Faktycznie od pierwszego dnia pracowałem na równi z innymi i za tą samą stawkę.
  • @Pedant 11:31:41
    Pięcioletnia podstawówka, ale z dużą ilością materiałów z Internetu i na tym koniec.
    Tylko lekarzy i wybitnych inżynierów kształcić w systemie uczelnianym i w zasadzie jedynie do osiemnastego roku życia.
    Dalej to praca i kształcenie podczas pracy pod okiem starszych osób z dłuższą praktyką zawodową.
  • @Pedant 11:59:47
    Co do hierarchii, zawsze niby była, ale trzeba się też liczyć z tym, że jest przyczyną nierzadko ostrej i nieuczciwej walki.
    W stadzie wygrywa silniejszy i przepędza słabszego.
    W społeczeństwie, gdzie może być kilku wybitnych i wybijających się jednostek, musi dochodzić do kompromisów i współpracy, zatem naczelny wódz, czy dyktator jest złym rozwiązaniem.
  • @Oświat i Pedant
    W naturze jednostki tworzą wprost–proporcjonalnie wielkie społeczeństwo.
    Małe jednostki posiadają cechę o wielkiej częstotliwości występowania.
    Duże jednostki posiadają cechę o małej częstotliwości występowania.

    W małym społeczeństwie –

    Ale hierarchia rozumiana jako prawo najsilniejszego do zżerania wszystkiego i deptania słabszych, prowadzi stado do rozpadu i wymarcia. To jest zresztą jedną z przyczyn obecnego upadku społeczeństw.

    W dużym społeczeństwie –

    W społeczeństwie, gdzie może być kilku wybitnych i wybijających się jednostek, musi dochodzić do kompromisów i współpracy, zatem naczelny wódz, czy dyktator nie jest złym rozwiązaniem, tylko musi być wybierany jako najlepszy z grona najlepszych.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031